... z mojej tablicy na Pintereście.
Pinterest to jeden z "obrazkowych" portali, który bardzo lubię, używam namiętnie i sobie cenię. Korzystam z niego przede wszystkim dlatego, że można znaleźć tam wiele inspirujących zdjęć, a co dla mnie najważniejsze - twórców znanych, publikujących w Vogue, ale także zdolnych, młodych, mniej lub w ogóle nieznanych fotografów. Często mając już konkretny pomysł na zdjęcia przekopuję ten portal z nadzieją, że znajdę jeszcze "coś" - jakiś szczegół ubioru, kadr czy sposób wykorzystania światła, który uzupełni moją ideę.
Dzisiaj podrzucam Wam kilka prostych fotografii B&W, które zwróciły moją uwagę, i które przypięłam też na swoją tablicę. Oczywiście gdybym miała wrzucić wszystko, co mi się szczególnie podoba, to nigdy chyba nie zamknęłabym tego posta, więc ta dziesiątka to niewielki ułamek. Choć sama nie potrafię robić zdjęć b&w, to bardzo sobie cenię dobre prace innych w tym tonie. Przeglądając ten post widać idealnie moje spaczenie do centralnego kadru.
Kolejność jest przypadkowa. Jeżeli pod zdjęciem nie jest podpisany autor, to znaczy, że zwyczajnie nie udało mi się go znaleźć.
Stawkę otwiera młodziutka Kate Moss w obiektywie Frederique Veysset dla magazynu Allure, 1995 rok. Francuski szyk. Polecam wpisać w wyszukiwarkę hasło "young Kate Moss", można znaleźć więcej takich portretów.
Pomimo (prawdopodobnie) wiejskiej scenerii obraz ma coś niepokojącego w sobie.
Teraz coś z rodzimego podwórka. Klaudia Wielguszewska sfotografowana przez Damiana Winnickiego. Maksymalnie proste, maksymalnie urzekające.
Portrety, na których nie widać oczu modelki/modelka rzadko robią na mnie wrażenie, ale ten obrazek wielbię. Christy Turlington by Steven Meisel dla Comme des Garcons, 1990 rok.
Kolejna Francja-elegancja. Modelka: Diane Kruger, z czasów (1995 rok), kiedy bardziej była modelką, niż aktorką. Fotograf: Dominique Issermann dla Emporio Armiani Magazine.
Patrząc na to zdjęcie nie macie wrażenia, że w tej relacji kot rządzi?
Trochę uśmiechu, bo rzadko można spotkać takie czarno-białe fotografie.
Może nie jest to stricte portret, ale musiałam to umieścić. Fotografie, do których pozowała Veruschka zawsze były unikatowe, ale te w ruchu robią na mnie szczególne wrażenie. W obiektywie Richarda Avedona, 1967 rok.
Jeżeli jesteśmy przy Avedonie - kolejne dzieło mistrza i Twiggy, 1967 rok. W przypadku Avedona miałam ogromny problem, co wybrać, bo kocham wszystkie jego kadry.
Klasyka. Audrey Hepburn nie trzeba przedstawiać chyba nikomu. Autor: Mark Shaw, 1953 rok.
Jeżeli macie jakieś swoje "perełki" fotograficzne znalezione na Pintereście, to wklejajcie linki w komentarzu, chętnie popatrzę!










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz